3rd Mentor Skateboarding Session
data: 20-08-2004

Carl Wilson - fs indy
Alleluja!!! - stało się - Toruń po raz kolejny przejął rolę stolicy polskiej deskorolki, a wszystko za sprawą Pana Mentora, który całkiem poważnie myśli o pójściu w ślady lokalnych bohaterów (Mikołaja Kopernika i bliżej nie znanego wynalazcy pierników) i rozsławiania miasta w Europie. A ku radości ogółu robi to od skatowej strony i kolejna edycja MSS była jeszcze lepsza, ściągnęła jeszcze więcej zagranicznych gości, obfitowała w jeszcze bardziej zajebiste triki i kto nie był powinien się pociąć z rozpaczy, gdyż być tam należało.

W dniach 25-27.06 roku pańskiego 2004 znów całe miasto rozbrzmiewało echem małych poliuretanowych kółek, co chwilę można było zauważyć osoby wędrujące w kierunku hali Tor-toru, gdzie krył się skatepark nie mający sobie równych w całym naszym pięknym kraju. Zeszłoroczny chyba nie pasował do końca, nieco go więc stuningowano - przedłużono część małego fanboksu razem z murkami i rurą, dodano wielką ścianę i zestaw drogowych klocków, więc jeśli komuś park w zeszłym roku nie pasował pod jakimkolwiek względem, teraz powinien się na niego rzucić i katować do upadłego.

Tadeusz Szymański - backside noseblunt slide
Dzień treningów upłynął raczej spokojnie i bez większych ekscesów. Naprawdę wypasionych triczków nie było jakoś widać (a może nie zwracałem uwagi katując skatepark?), zdecydowanym hitem był napewno Gutek i jego gap to bs noseblunt na murku. Niemiecki team Lando który powoli wczuwał się w quatery, pykając sobie tak na przykład 360 flip to nosestall, bs flip tailstand i inne takie triczki, których się na co dzień nie widzi. Chwilkę poskejtowali Stefan Lehnert i zeszłoroczny zwycięzca - macho grande Enrico z kraju łosi i blondynek, Anglicy (co prawda bez szalonego Lee Blackwella) lajtowo latali sobie nad quaterami, lecz prawdziwy szoł zapowiadał się dopiero na następne dwa dni.

Dzień drugi, eliminacje, 2 przejazdy po 45 sekund które miały wyłonić 30 najlepszych riderów. I tu już się zaczęła masakra Stefan Lehnert tak od niechcenia machnął sobie feeble przez całą prostą i zjazdową rurkę, lipslide na poręczy i inne takie które mu nie sprawiały raczej większego problemu. Anglicy po raz kolejny pokazali co to znaczy dobry rampowy skateboarding i triki nad dziurą pomiędzy quaterami to raczej zabawa, więc bs 5-0 270 out, fs melon, indy, bs tail, bs smith były odjeżdżane raczej z uśmiechem na twarzy. Sąsiedzi z zachodu też nie odpuścił i sporo dobrych trików zarówno na rampie jak i na murkach pokazali np. taki mały niemiaszek Aleksander Siegfried trzasnął sobie ze sporym luzem nolie big spin heel bs tailslide. Z naszych rodzimych riderów popisał się na pewno Karol Furmańczyk który na dużej rurce zapodał salad grind, Michał Juraś mimo, że młody i krótko jeździ całkiem na luzie machnął fs boarda na rurce, crooksa na murze który sięgał mu chyba po pas, do tego dorzucił sobie noolie heela i bs flipa na piramidzie. A pod sam koniec jeszcze odbyła się sesja na dużym murku zjazdowym Benjamin Kojło stylowo ujechał noseslide 270, Cymbalski flip bs 5-0, obok na rurce Dring Barry boardslide to smith.
Stefan Lehnert - feeble
A na wieczór, jak się łatwo domyślić po raz kolejny na starówce rozkręciła się całkiem przyjemna streetowa impreza w okolicach monopolowego, gdzie ci którzy przeszli eliminacje opijali sukces, a ci co nie przeszli opijali sukces innych. Co prawda panowie policjanci usilnie starali się przeszkodzić w zaawansowanym świętowaniu drugiego dnia Mentora, lecz jakoś im to nie wychodziło. Tak więc do późnej nocy pod pomnikiem Kopernika można było spotkać największych riderów Polski nie tylko.

No i niedziela - tu już nie było, że ktoś nie umie 30 najlepszych z eliminacji i 10 najlepszych deskarzy z zeszłego roku (co prawda bez Gutka który niestety poprzedniego dnia nabawił się raczej poważnej kontuzji łokcia i Błażeja Lewandowskiego który na dość długi czas także musiał zrezygnować z deseczki) walczyło zaciekle o wejście do finałowej dziesiątki. Przemek Cymbalski jak zwykle nie pojął różnicy pomiędzy wielkim murkiem a tym mniejszym i na tym pierwszym zrobił flip bs 5050, nosegrinda i smithgrind, powoli rozkręcali się Czesi, Enrico i Lehnert raczej spokojnie i pewnie przeszli sobie półfinał i byli gotowi zawalczyć o sporą gotówkę, sławę, puchar i uwielbienie w oczach odzianych na różowo (i nie tylko aczkolwiek jeśli ktoś był to pewnie zauważył masę odzianych na różowo pań) mieszkanek Torunia.

Tomek Szkiela - hardflip late flip
Wielki finał - 10 herosów i dwa przejazdy po minucie. I zaczęło się Stefan Lehnert spokojnie zaczął od nosegrinda nad gapem, zaraz potem dołożył bs feeble przez prostą i łamaną rurkę, fs feeble, lipslide i smith na poręczy i rock and roll revert na wielkiej ścianie. Enrico Petralia dość spokojnie, ale skutecznie i czysto władował w swój przejazd takie triczki jak flip bs 5050, bs lipslide na zjazdowej rurce, fs indy na quaterze do tego wszystkiego dorzucił trochę flipów tu i ówdzie. Z Polaków ładnie przejechał jakoś mogący się dorobić sponsora Łukasz Konradczuk, Michał Juraś bez problemu powtórzył przejazd z eliminacji, no i oczywiście Tomek Dworzak a.k.a. Hołku 360 flip przez fanboks, crooks i fs board na rurce za co słusznie przyjął najwyższą miejscówkę wśród rodaków.

No a na koniec wielki zwycięzca, który ewidentnie pokazał komu się pierwsze miejsce należy Tomas Vintr przyjechał sobie z Pragi aby wygrać zawody i raczej bez problemu to osiągnął. Bs lip i crooks na poręczy, bs 5-0 i bs tailslide na dużym murku, wieeelki noolie bs transfer, flip przez fanboks, nie pozostawiły wiele do powiedzenia jeśli chodzi o miejsce na podium.

Ostatecznie pierwsza 10 wyglądała następująco:
1) Vintr Tomas (Czechy)
2) Petralia Enrico (Szwecja)
3) Stefan Lehnert (Niemcy)
4) Oskar Oglecki (Szwecja)
5) Tomasz Dworzak (Polska)
6) Carl Willson (Anglia)
7) Aleksander Siegfried (Niemcy)
8) Michał Juraś (Polska)
9) Barry Dring (Anglia)
10) Łukasz Kondranczuk (Polska)

A na dokładkę i żeby nie było smutno jak sędziowie będą punkty podliczać zorganizowano best trik - trzymający w napięciu niczym filmy z Jamesem Bondem. Michał Suchopar spróbował (chyba nawet skutecznie) switch big spin flip przez cały zjazd z dużego fanboksu, Enrico - bs bigspin 540 flip przez fanboks, Tomek Szkiela w ostatniej sekundzie ujechał hardflip late flip na piramidzie, ale Carl Wilson niczym jego przodkowie w bitwie o Anglię poleciał wysoko z quatera w stylowym kickflip indy i w ten sposób zgarnął całkiem miłą sumkę.

No i koniec niestety ... kolejny MSS minął chyba nieco gorszy od edycji 2003 ale i tak wspaniały... kąpiel w szampanie była... gadżety rozrzucono ... pan Mentor wszystkim pogratulował... skatepark znów odszedł na roczny spoczynek pod trybuny... stukot kółek powoli zamierał na ulicy Szerokiej... ale... za rok pewnie będzie jeszcze lepiej... czekamy...

Aloha (takie nadmorskie elo jakby ktoś się pytał).
A teraz marsz na deskę!!!

Demon

<- powrót

Michał Mazur - crooked grind
foto: Rdn
Copyright © www.deskorolka.pl 2001-2010.
Hosted by InfoServe.pl