WTC Skatepark
data: 05-04-2003

Miłosz Olejniczak - tailslide '98
Wszystko zaczęło się gdzieś około roku 1996, a może nawet wcześniej, kiedy powstał Uczniowski Klub Sportowy "Rolers". W tym miejscu wypada wspomnieć o panu Palmowskim, który od początku bardzo wspierał klub i wszystkim zarządzał. Niestety ja wtedy jeszcze nie mieszkałem w Gdyni dlatego nie znam dokładnych szczegółów, ale wiem, że początkowo skatepark znajdował się w obecnej hali wystawienniczej. W środku jest super nawierzchnia - wylewkę samopoziomująca się, więc samo to było już sporą atrakcją. Początkowo stały tam pojedyńcze elementy - grindbox, kilka rurek, ale sama wiadomość o tym, że jest skatepark była dla większości szokiem. Niestety po jakimś czasie skatepark przeniesiono na zewnątrz, do otwartej hali (właściwie było to tylko zadaszenie) oraz ponieważ było tam więcej miejsca dobudowano trochę przeszkód. Ostatecznie w skateparku znalazły się duża rampa, wielki funbox (później rozbudowany), quaterpipe, skrzynka, 2 jumprampy i sporo różnych rurek. Niestety nowe miejsce miało jeden poważny mankament - nawierzchnię. Paskudną, terkoczącą kostkę brukową!

Pierwsze lata istnienia parku upłynęły dość spokojnie. Latem w skateparku praktycznie nikt nie jeździł, ale jak tylko padało to praktycznie każda ekipa deskarzy przyjeżdżając do Trójmiasta, zahaczała właśnie o WTC. Szczególnie popularny skatepark stawał się zimą, kiedy było to jedyne sensowne miejsce gdzie było sucho i można w spokoju pojeździć. Przyjeżdzali tam skaterzy z najróżniejszych stron kraju - Warszawa, Elbląg, Szczecin, Lublin, Kalisz... Gdzieś po roku funkcjonowania parku, po zawodach nad Motławą pojawił się bank szybko przez skateboarderów uznany za najlepszą przeszkodę. Niedługo później miasto dokupiło jeszcze blaszaną 190cm midirampę z vertem(!!!), która i nadawała się tylko do "pobujania się".

Marcin Lademann - boardslide '99
Zimy bardzo źle wpływały na stan techniczny wyposażenia. Niby skatepark był pod dachem, ale wystarczyło, że wiatr lekko podwiewał (a to w Gdyni nie jest czymś dziwnym), a śnieg przykrywał funbox i rampę. Sklejka nasiąkała wodą, zaczęły wychodzić drzazgi i zrobiły się dziury. Wiosną w WTC miały odbyć się zawody rolkowe na rampie, więc ktoś postanowił wymienić całą sklejkę z rampy na nową, żeby zawody mogły się odbyć. Niestety sklejka ta nie była wodoodporna, wiec po kilku deszczach tak się rozlazła, że wyglądała gorzej niż poprzednia. Na szczęście nikt nie wziął się za wymianę sklejki na pozostałych przeszkodach, bo zapewne nie nadawałyby się do niczego po kilku tygodniach, a tak skatepark mógł on jeszcze trochę poistnieć.

Pierwsza informacja o tym, że WTC ma zniknąć pojawiła się pod koniec 1999 roku. W tym miejscu miała powstać jakaś fabryka, albo coś podobnego. Właśnie zaczynała się zima, więc od razu podniosło się wielkie oburzenie. Pisano petycje, zbierano podpisy i... w końcu poskutkowało! Wyrok został odroczony do wiosny. Mimo to skatepark przestał już formalnie istnieć. Miasto przestawało się nim interesować, zniknęła osoba, która zawsze zbierała pieniążki i zapalała światło, przestano płacić za wynajem... Na szczęście udało nam się dogadać ze stróżem i mogliśmy tam sobie jeździć, a nawet udało się załatwić by włączył on nam czasem światło.

Marcin Kurzawa - blunt to fakie '00
Pod koniec wiosny 2000 mimo zapowiedzi skatepark dalej stał, jednak OSiR zorganizował w tym miejscu lokalne zawody koszykówki, dlatego rozkręcił niektóre przeszkody. Ponieważ nie było stróża dość szybko komuś spodobała się sklejka i małe rurki. Na szczęście reszta była już za ciężka i nie udało jej się wywieść. W stanie takiego połowicznego rozkładu WTC stało do jesieni. Wtedy to jak zwykle wszyscy przypomnieli sobie, że zbliża się zima i nie będzie gdzie jeździć. Niestety było już zdecydowanie za późno, bo pewnego pięknego dnia przyjechała ciężarówka i zabrała całe wyposażenie w inne miejsce. Na nowym miejscu (pod gołym niebem) jakoś nigdy nikomu nie przyszło na myśl żeby skręcić przeszkody do kupy i tak porozkładane wegetowały, aż spodoboły się zbieraczom złomu i teraz po WTC pozostało tylko wspomnienie. I tak oto zakończyła się historia skateparku popularnie zwanego WTC. Jaki z niego wynika morał? Dbajcie o swój skatepark każdego dnia jak tylko możecie najlepiej. Prędzej czy później przyjdzie moment kryzysu, kiedy trzeba będzie zrobić mały remont, albo ktoś postanowi twoj park zlikwidować i... To co będzie dalej zależy już wyłącznie od Was.

Rodzyn

<- powrót

Michał Mazur - crooked grind
foto: Rdn
Copyright © www.deskorolka.pl 2001-2010.
Hosted by InfoServe.pl