Samsung Street Cup
data: 23-10-2001

Scenariusz
heelflip
Marcin Lademann - heelflip
Cała impreza opierała się o zawody na hulajnogach. Nie chodziło tu jednak o jakieś triki, a o zwykłe wyścigi. My robiliśmy pokazy na deskorolkach, ale tylko jako support, czyli wsparcie. Scenariusz przewidywał 14 miast w ciągu 30 dni, czyli średnio co drugi dzień impreza. Wszystko podzielone było na dwie tury z przerwą w Szczecinie. I tura zaliczyła: Kraków, Katowice, Gliwice, Opole, Wrocław, Zieloną Górę i Szczecin, a II tura: Bydgoszcz, Poznań, Olsztyn, Gdynię, Sopot, Łódź i Warszawę.

Skatepark
Właściwie to trudno to nazwać skateparkiem, bo był tylko funbox i skrzynka. Niestety budżet imprezy i miejsce na TIRze nie pozwoliły zbudować więcej, ale to w zupełności wystarczyło. Funbox miał najazdy z trzech stron, trójkąty do transferów, skrzynię na górze i małą rurkę. Zbudowany był z klocków tak, że można go było składać na różne sposoby. Niestety nie ma róży bez kolców - wykonanie pozostawiało sporo do życzenia. Chodzi o to, że wykonawca zaoszczędził trochę na materiałach i zamiast sklejki użył płyt wiórowych. Jak się okazało oszczędność nie popłaca i pod koniec trasy kilku klocków już nie wyjmowaliśmy z TIRa, bo były dziurawe.

Adam Potrykus - tailslide
Tourowicze
Początkowo miało być 9 osób - po czterech skaterów do każdej tury + ja jako reporter - ale ostatecznie nie dojechał Łukasz Sołtysik i było nas ośmiu:
Tomek (Młody) Adamczyk z Gliwic - człowiek impreza. Zaliczkę jaką dostał na początku puścił tak szybko, że już w Katowicach zaczął pożyczać pieniądze.
Rafał Lejman i Konrad (Osa) Ossowski z Łodzi - wszędzie gdzie się tylko dało zabierali kamerę video... i nie chodzi tu tylko o cele deskorolkowe.
Marcin (Ladziu) Lademann z Gdyni - człowiek rozjebka. Podczas wyjazdu, skręcił obie kostki, zdarł całe plecy i... jeździł dalej.
Łukasz (Stasiu) Staszewski z Łodzi - wielki maniak konsoli do gier i filmów skateowych. Jego GameBoy zrobił podczas wyjazdu wielką furorę (czyt. dopchanie się do niego graniczyło z cudem).
Adam (Guma) Potrykus z Torunia - prawdziwy weteran. Wszędzie kogoś znał, zawsze miał jakiś kumpli.
Marcin (Kuziem) Kuźmiński z Torunia - najbardziej zakręcony człowiek wyjazdu. Czasami dogadanie się z nim było naprawdę ciężkie.
Szymon (Rodzyn) Jaros - fotoreporter, czyli ja.

Hotele
To jest jedna z leszych stron wszystkich takich wyjazdów. Zwykle hotele są dobrego standardu tzn. pokój 2-3 osoby, prysznic, rano śniadanie. Oczywiście nie zawsze tak było. W Chorzowie mieszkaliśmy na Stadionie Śląskim (ten sam na którym gra reprezentacja). Trwał wtedy remont, więc w środku był spory hałas w godzinach 8-15, no i nie było śniadanka:( Odwrotnością tego był hotel, a właściwie Centrum Kongresowe w Poznaniu. Takiego pokoju... i śniadanie, którego długo nie zapomne.

Pokazy
Łukasz Staszewski - nollie bs tailslide
Różnie to było z pokazami, bo dużo zależało od pogody i miejsca na jakim byliśmy rozłożeni. Często nie było miejsca na cały funbox i wtedy stała tylko skrzynka. W większości przypadków chłopaki jeździli praktycznie dla siebie, a jedyny prawdziwy pokaz odbył się w Olsztynie, bo przyjechali kolesie z Samsunga. W pozostałych miastach chłopaki jeździli praktycznie nie było większego ciśnienia. Oprócz nas sporadycznie pojawiali się też lokalni skaterzy. Najwięcej, bo około 20 osób jeździło w Trójmieście. Poza tym kilka osób pojawiło się w Poznaniu, Wrocławiu i Zielonej Górze. Ciekawie mogło być w Opolu i Łodzi, ale niestety pokazy nie odbyły się. W Opolu nie było miejsca nawet na rozstawienie skrzyni, a w Łodzi padał deszcz.

Koniec
Oczywiście wszystko co dobre musi się skończyć. Niestety. Pozostało jednak sporo wspomnień, nowych znajomości i nadzieja, że za rok znowu pojedziemy w podobną trasę.

Rodzyn

<- powrót

Błażej Lewandowski - 5-0
foto: Rdn
Copyright © www.deskorolka.pl 2001-2010.
Hosted by InfoServe.pl